Przejdź do treści
Wszystkie wpisy

1 min czytania

Cnota obywatelska brzmi archaicznie. Wygląda bardzo zwyczajnie

Młoda Idea RP

Cnota obywatelska nie jest bohaterstwem. Bohaterstwo jest rzadkie i z natury odświętne. Cnota jest codzienna i nudna: to gotowość do ponoszenia małych kosztów wspólnego dobra wtedy, gdy nikt nie patrzy i nikt za to nie podziękuje.

W praktyce wygląda tak. Ktoś zostaje po spotkaniu, żeby napisać protokół, choć nikt tego nie sprawdzi. Ktoś oddaje pieniądze organizacji, choć mógłby ich nie rozliczyć. Ktoś mówi na zebraniu, że pomysł jest zły, choć wie, że przez to straci sympatię sali. Ktoś prowadzi lokalną inicjatywę czwarty rok, gdy pierwotny entuzjazm dawno wygasł, a zostały tylko obowiązki. Z takich rzeczy zbudowane są instytucje, które działają.

Jej przeciwieństwem nie jest zło, tylko prywata - zwyczajne przekonanie, że wspólne jest niczyje, więc można je potraktować jak własne. Historia Rzeczypospolitej pokazuje, dokąd to prowadzi, i pokazuje to boleśnie dokładnie. Państwo, w którym każdy dba wyłącznie o swoje, nie upada z hukiem. Ono się po prostu rozpuszcza.

Dlatego uważamy, że w środowisku młodego pokolenia standardy trzeba ustawić od pierwszego dnia, a nie wtedy, gdy pojawią się pieniądze i stanowiska. Cztery zasady, które traktujemy poważnie:

1. Kompetencja przed lojalnością. Funkcje należą się tym, którzy pracują, nie tym, którzy się przyjaźnią.

2. Jawność jako domyślny stan. Kto nie chce pokazać, jak wydał publiczne pieniądze, nie powinien ich dostawać.

3. Spór bez pogardy. Można się nie zgadzać ostro i nadal podać sobie rękę. Kto tego nie potrafi, nie nadaje się do polityki.

4. Odejść w porę. Funkcja publiczna jest misją, nie własnością. Rotacja jest oznaką zdrowia, nie porażki.

Charakteru nie da się uchwalić. Można go tylko ćwiczyć - najlepiej wcześnie, w małej skali i wśród ludzi, którzy widzą, gdy odpuszczasz.