Kadr nie da się zatrudnić
Każda nowa władza ma ten sam problem. Otwiera listę stanowisk i odkrywa, że nie ma kim ich obsadzić. Ministerstwa, urzędy, spółki, samorządy. Wakatów jest więcej niż ludzi, którym można je powierzyć bez wstydu.
Wtedy zaczyna się szukanie. Znajomi znajomych, ludzie z poprzedniego rozdania, ktoś, kto akurat był pod ręką. Tak powstają złe nominacje - nie z cynizmu, tylko z braku wyboru.
Ludzi, którzy znają administrację, rozumieją gospodarkę i chcą służyć państwu, nie da się znaleźć ogłoszeniem. Nie ma giełdy pracy dla przyszłych wiceministrów. Nie ma kursu, po którym człowiek wie, jak prowadzić negocjacje w Brukseli albo jak uratować szpital powiatowy.
Takich ludzi trzeba wychować. W organizacjach, w których uczą się pracy z innymi. W projektach, w których odpowiadają za wynik, a nie za dobre chęci. W sporach, w których muszą obronić swoje zdanie przed kimś mądrzejszym od siebie. Lata przed tym, zanim będą potrzebni.
Inne państwa wiedzą to od dawna. Mają szkoły administracji, instytuty i fundacje, które od pokoleń przygotowują ludzi do służby publicznej. My wciąż za często liczymy na to, że „jakoś się znajdą”.
Nie znajdą się. Kadry Rzeczypospolitej nie leżą na półce i nie czekają, aż ktoś po nie sięgnie. To praca rozpisana na lata - i ktoś musi ją zacząć teraz.
Tym się zajmujemy. Nie obiecujemy nikomu stanowisk. Obiecujemy poważne traktowanie, prawdziwe zadania i ludzi, od których można nauczyć się więcej niż z podręcznika.
Jeśli chcesz pracować dla Polski, a nie tylko o niej mówić - dołącz: mlodaidea.pl/dolacz